Reklamy
Tag Archives: jajka

TORTILLA Z ZIEMNIAKAMI I CUKINIĄ

20 List

Takie oto danie należy do kategorii „czyścimy lodówkę” ;)

Taką tortillę możemy zrobić z czego chcemy w zasadzie. Możemy ją jeść na gorąco, na zimno, odgrzać, zostawić sobie na drugi dzień. Bardzo wygodna do podania i w zasadzie szybka w przygotowaniu.
Całkiem smaczna, można doprawiać według własnego uznania. Tym razem w wersji sezonowej- ziemniaki i cukinia, z dodatkiem pomidora i kaparów dla zaostrzenia smaku.

Możecie też zerknąć na przepis na tortillę ziemniaczaną, z dodatkiem kiełbasy, tutaj: tortilla ziemniaczana

tortilla z ziemniakami i cukinią, pannakota.pl

*przepis*

ugotowane ziemniaki, ok. 300 g.

1 cukinia

pół cebuli

ząbek czosnku

łyżka kaparów

pomidor

5 jajek

***

Ziemniaki podsmażamy na patelni. Jeśli mamy całe ziemniaki, to kroimy je na mniejsze kawałki. Jeśli nie mamy ugotowanych, to możemy pokroić je w kostkę i podsmażać na patelni ok 20 min. Podsmażamy też cebulkę. Cukinię kroimy w plasterki i podsmażamy wraz z solą i przyprawami (tymianek, zioła prowansalskie), aż się zezłoci.

Pomidora kroimy w kostkę.

Mieszamy wszystkie warzywa- podsmażone ziemniaki, cukinię, kapary, cebulkę, pomidora.

W miseczce roztrzepujemy jajka. Mieszamy jajka z warzywami, doprawiamy do smaku solą, pieprzem, ziołami. Wylewamy masę na patelnię z rozgrzanym olejem. Smażymy pod przykryciem, na małym ogniu- tak, że się za szybko nie przypalił spód, ok. 10 min. Jak się zetnie, odwracamy patelnię z przykrywką lub talerzem do góry nogami (jaki kto ma sposób na odwrócenie takiego omleta :) zsuwamy tortillę i wkładamy z powrotem na patelnię, druga stroną. Przysmażany z drugiej strony i gotowe!

tortilla z ziemniakami i cukinią, pannakota.pl

Reklamy

TORT WULKAN na 3 urodziny Julcia

6 Lu

Mała, starsza sówka obchodziła już 3 urodziny! Ostatnio największa fascynacja to, oprócz wiatraków, wulkany. „Jęzory lawy”, „krater” , „wybuchy” , to są tematy najbardziej interesujące małego Julka :)

Oczywiste więc, że tort to musiał być wulkan!

Przedstawiam Wam zatem tort na 3 urodziny Julka: „wulkan” :D

Tort jest tradycyjny, z biszkopta i 2 kremów oraz konfitury wiśniowej. Trochę już oklepany zestaw, ale dla moich dzieciaków najlepszy, kawowego czy mocno orzechowego im nie zrobię, wiadomo, a za czekoladą też nie przepadają.

przepis

biszkopt:

6 jajek

6 łyżek mąki pszennej

6 łyżek mąki ziemniaczanej

12 łyżek cukru

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

*

krem czekoladowo- orzechowy:

300 g. śmietany kremówki

200 g czekolady mlecznej (lub gorzkiej, jak kto woli)

duża garść posiekanych orzechów, np nerkowce, włoskie, brazylijskie

*

krem mascarpone:

500 g serka mascarpone

500 g. śmietany 36%

4 łyżki cukru pudru

aromat waniliowy

*

poncz

1 szklanka przegotowanej wody

3 łyżki cukru

pół szklanki cytryny

*

konfitura wiśniowa

***

1. Biszkopt robimy z przepisu według zasady, że dajemy na jedno jajko – 1 łyżkę mąki pszennej, 1 ziemniaczanej i 2 łyżki cukru i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia, stąd te proporcje. Robię biszkopt z 6 jajek na formę o średnicy 21 cm, wychodzi taki jak trzeba, potem potrzeba co najmniej ok 500 g lukru na obłożenie takiego tortu (trochę zostaje jeszcze po obcięciu boków).

Ubijamy pianę z białek na sztywno, dodajemy cukier, ubijamy dalej. Dodajemy żółtka, potem mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, mieszamy.

2. Dostałam też radę od mojej mamy, że zamiast mąki ziemniaczanej możemy używać tylko mąki pszennej, ale dodajemy łyżkę czy 2 octu. Zwykłego, spirytusowego octu- pomaga on ściąć białka, a biszkopt jest lżejszy na mące pszennej i nie powinien opadać dzięki użyciu octu. Spróbuję następnym razem.

Tym razem biszkopt piekłam w formie do babki, (z dziurką w środku), żeby bardziej przypominał wulkan.

Pieczemy w formie 21 cm, 35-45 min w 180C, trzeba sprawdzić patyczkiem, czy biszkopt jest już suchy.

No i słynne upuszczanie biszkopta po upieczeniu… Nie wiem o co kaman, ale upuszczam zawsze :D no już trudno, co zrobić! :D Czyli, dla tych co nie wiedza: upuszczamy biszkopt (w formie ;) na ziemię czy tam blat, z odległości ok pół metra. Ma to zapobiegać opadaniu. Ja zawsze upuszczam i mam puszyste biszkopty ;)

Jak biszkopt wystygnie, wyjmujemy go z formy. Przekrajamy biszkopt tak, żeby wyszły nam 3 blaty.

*

Robimy krem, czyli ubijamy śmietanę z serkiem mascarpone i cukrem pudrem możemy dodać parę kropli aromatu waniliowego.  Dodałam też barwniki, czerwony oraz żołty, w końcu ma być gorąca lawa ;)

Robimy poncz czyli rozpuszczamy cukier w wodzie i dodajemy sok z cytryny.

Robimy krem czekoladowy: W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, po czym schładzamy ją do temperatury pokojowej. Śmietanę ubijamy, dodajemy rozpuszczoną  czekoladę, mieszamy dokładnie. Dodaję posiekane orzechy i mieszam razem.

Teraz mamy już wszystkie składniki tortu, więc wystarczy to poskładać ;)

*

Kroimy biszkopt na 3 części.

Nasączamy dolny blat ponczem cytrynowym i kładziemy wiśnie. Przykrywamy to delikatnie kremem czekoladowym. Ponieważ krem był dość kruchy i nie chciał się dobrze rozsmarować, położyłam też trochę żółtego kremu mascarpone, żeby wszystko było równe i dobrze się trzymało.

Na to kładziemy 2 blat, który nasączamy ponczem , kładziemy krem mascarpone, tutaj też dodałam trochę wiśni, ale już dużo mniej niż na pierwszym blacie. Nakładamy ostatni blat, nasączony ponczem, tak, aby nasączona część była po spodem, a wierzch tortu był jak najmniej nasączony.

Do pustego środka nakładałam różne warstwy wszystkiego, co mi zostało, czyli na dno dużo kremu czekoladowego, na to wiśnie, krem mascarpone, warstwę posiekanych orzechów i znów krem.

Dekoruję wierzch, czyli tutaj było tak, że obłożyłam tort kremem mascarpone-śmietanowym, posypałam posiekaną gorzką czekoladą oraz kakao. Zrobiłam jęzory lawy z kremu oraz masy cukrowej (fondantu). Dodałam też kilka m&msów (żółte, czerwone i pomarańczowe oczywiście) oraz troszkę złotych kuleczek. Posypałam złotym pyłem wierzch oraz jęzory lawy, żeby były bardziej ogniste :D

Smacznego!

TORT DLA DZIECI, Z PINGWINEM PINGU, Z KREMEM CZEKOLADOWYM I Z SERKA MASCARPONE

7 Lu

Otóż zrobiłam w końcu kinder party dla małej sówki :) Oczywiście nie mogło zabraknąć tortu!

Julcio uwielbia pingwinka Pingu, zatem oczywiste, że zrobiłam mu tort Pingu :)

Ponieważ był to tort dla dzieci, więc nie dodałam alkoholu do ponczu ani żadnych surowych jajek do kremu. Krem też postanowiłam dać wypróbowany, ten sam zestaw, co w poprzednich tortach, czyli mascarpone- śmietanowy i czekoladowy.

Jeden krem, ten na zewnątrz, to powinien być krem- izolator, żeby nie rozpuścił się lukier plastyczny, a więc najlepiej krem z serka mascarpone, bo wydaje mi się, że jest o niebo lepszy w smaku, niż krem z masła z cukrem. Także zostaje jeszcze jeden krem, to pomyślałam, że czekolada i wiśnie będą ok, bo tak: kawa dla dzieci nie jest najlepsza, orzechy też niekoniecznie, bo nie wiem, czy może jakieś dziecko nie ma uczulenia czasem, waniliowy jest już krem z mascarpone, to najłatwiej zrobić krem czekoladowy!

Oczywiście dodałam pyszną konfiturę wiśniową mojej mamy, która bardzo poprawiła smak tortu. Poncz zrobiłam z wody z cytryną i cukrem, bo też nie chciałam dodawać ani alkoholu, wiadomo, ani mocnej herbaty, bo też niewskazana dla dzieci, więc został mi taki zwykły, cytrynowy, ale moi zdaniem bardzo dobrze podkreślił smak czekolady i waniliowego kremu mascarpone.  Myślę, że był całkiem smaczny, a moi fantastyczni, bardzo mili goście bardzo zachwalali ;)

Wszystkie elementy tortu są jadalne oczywiście, nawet srebrny pyłek ;)

Przepis na tort jest ten sam jak na poprzedni, więc i tym razem sobie skopiuję ;) Jedyna różnica to brak alkoholu i inny poncz.

tort pingu, pannakota.pl

*przepis*

biszkopt:

6 jajek

6 łyżek mąki pszennej

6 łyżek mąki ziemniaczanej

12 łyżek cukru

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

*

krem czekoladowy:

300 g. śmietany kremówki

200 g czekolady mlecznej (lub gorzkiej, jak kto woli)

*

krem mascarpone:

250 g serka mascarpone

250 g. śmietany 36%

2 łyżki cukru pudru

aromat waniliowy

*

poncz

1 szklanka przegotowanej wody

3 łyżki cukru

pół szklanki cytryny

*

konfitura wiśniowa

*

kilka łyżek cukru na „tafle szkła”

***

tort pingu, pannakota.pl

Biszkopt robimy z przepisu według zasady, że dajemy na jedno jajko – 1 łyżkę mąki pszennej, 1 ziemniaczanej i 2 łyżki cukru i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia, stąd te proporcje. Robię biszkopt z 6 jajek na formę o średnicy 21 cm, wychodzi taki jak trzeba, potem potrzeba co najmniej ok 500 g lukru na obłożenie takiego tortu (trochę zostaje jeszcze po obcięciu boków).

Ubijamy pianę z białek na sztywno, dodajemy cukier, ubijamy dalej. Dodajemy żółtka, potem mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, mieszamy. Pieczemy w formie 21 cm, 35-45 min w 180C, trzeba sprawdzić patyczkiem, czy biszkopt jest już suchy.

No i słynne upuszczanie biszkopta po upieczeniu… Nie wiem o co kaman, ale upuszczam zawsze :D no już trudno, co zrobić! :D Czyli, dla tych co nie wiedza: upuszczamy biszkopt (w formie ;) na ziemię czy tam blat, z odległości ok pół metra. Ma to zapobiegać opadaniu. Ja zawsze upuszczam i mam puszyste biszkopty ;)

Jak biszkopt wystygnie, wyjmujemy go z formy. Przekrajamy biszkopt tak, żeby wyszły nam 3 blaty.

*

Robimy krem, czyli ubijamy śmietanę z serkiem mascarpone i cukrem pudrem możemy dodać parę kropli aromatu waniliowego. W wersji dla dorosłych dodałam trochę ekstraktu z wanilii mojej produkcji, który jest na bazie wódki.

Robimy poncz czyli rozpuszczamy cukier w wodzie i dodajemy sok z cytryny.

Robimy krem czekoladowo- kawowy: W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, po czym schładzamy ją do temperatury pokojowej. Śmietanę ubijamy, dodajemy rozpuszczoną  czekoladę, mieszamy dokładnie.

Teraz mamy już wszystkie składniki tortu, więc wystarczy to poskładać ;)

*

Nasączamy blat ponczem cytrynowym i kładziemy wiśnie. Przykrywamy to delikatnie kremem czekoladowym. Na to kładziemy 2 blat, który nasączamy ponczem , kładziemy krem mascarpone. Nakładamy ostatni blat, nasączony ponczem, tak, aby nasączona część była po spodem, a wierzch tortu był jak najmniej nasączony. Na wierzchu kładę warstwę kremu mascarpone, okładam nim również boki.

Teraz możemy już dekorować lukrem.

Zwierzątka, obłożenie tortu są z lukru plastycznego. Tort jest posypany srebrnym pyłkiem. Srebrne kuleczki są też jadalne, chyba z cukru. Boki to połamane tafle karmelu.

Jak zrobić taką karmelową taflę szkła? Przygotowujemy sobie papier do pieczenia. Rozpuszczamy cukier na patelni. Musi się zagotować ale uważajmy, aby się nie spalił. Im dłużej się gotuje, tym jest ciemniejszy. Wylewamy gorący karmel na papier do pieczenia, możemy trochę rozsmarować, by nasza tafla była jak najcieńsza. Uważajcie, zachowajcie naprawdę szczególną ostrożność, bo rozpuszczony cukier jest strasznie gorący. Chłodzimy cukier, potem zdejmujemy z papieru i już mamy tafle. Możemy sobie je łamać, jak nam się podoba.

Smacznego!

MROWISKO czyli GÓRA FAWORKÓW

13 List

W wakacje byliśmy z Sową i Sóweczką na Suwalszczyźnie, i bardzo nam przypadła do gustu tamtejsza kuchnia. Ich tradycyjne potrawy to kartacze, soczewiaki, babka ziemniaczana, a ciasta to sękacz i właśnie mrowisko.

Nigdy wcześniej nie jadłam faworków podanych w taki sposób, zawsze mama smażyła ładne pozawijane faworki posypane cukrem pudrem. A mrowisko to wielka góra faworkowa, polana słodką masą z miodem, posypana makiem , wiórkami kokosowymi i rodzynkami. Mrowisko jest absolutnie wspaniałe! Naprawdę trudno mu się oprzeć, dlatego najpierw przywiozłam mrowiska na imprezę rodzinną do spróbowania, a teraz postanowiłam zrobić je sama.

Powiem szczerze, ze jest to najbardziej czasochłonna rzecz, jaką robiłam! Nie chodzi o samo ciasto- to robi się dość szybko, ale smażenie faworków, jak zapewne większość z Was wie, jest po prostu masakrą! Smażyłam 3 godziny… :D Ale opłaciło się. Zaprosiłam rodzinę na nasze wspólne z Sową 30 urodziny, więc warto się trochę pomęczyć ;) Mimo długiego czasu przygotowania, naprawdę polecam to ciasto! jest bardzo oryginalne, rzadko się widuje poza Suwalszczyzną, więc można zaskoczyć gości, albo przypomnieć komuś smak z rodzinnych stron :)

Tutaj dorobiłam parę faworkowych różyczek do dekoracji, ale to oczywiście nie nie jest konieczne. :)

mrowisko czyli góra faworków, pannakota.pl

*przepis*

na ciasto:

5 jajek

2,5 szklanki mąki tortowej

na masę do polania:

kostka margaryny

5 dag miodu

2 szklanki cukru

do posypania:

wiórki kokosowe

suchy mak

rodzynki

olej do smażenia!

***

Z jajek i mąki zagniatamy ciasto. Ciasto będzie elastyczne i dość twarde, jak na makaron. Wałkujemy bardzo cienko, jak najcieniej i wycinamy paski lub trójkąty, ja wycinałam paski, ale nie jakieś równe, tylko po prostu jak ciasto się rozwałkowało, więc są bardzo nieregularne i też jest bardzo dobrze.

Faworki smażymy krótko na złoty kolor w rozgrzanym oleju. Osączamy na papierze z nadmiaru tłuszczu.

W garnku rozpuszczamy margarynę, cukier i miód, gotujemy aż składniki będą robrze rozpuszczone a masa jednolita i będzie nią można polewać faworki, (ok 15 minut lub dłużej).

Układamy mrowisko. Widziałam różnie ułożone, nawet „na kupę” po prostu, ;) Czyli układamy warstwę faworków na płasko i polewamy masą, posypujemy wiórkami, rodzynkami i makiem, i kolejna warstwa. Warstwy tworzą kopiec.

2 sposób, widoczny na zdjęciu, który bardziej mi się podoba robi się tak: Układamy faworki bokiem dookoła, jak na zdjęciu, polewamy masą, posypujemy makiem,wiórkami i rodzynkami i na tym układamy następną warstwę. Całość dobrze się trzyma, dzięki masie.

Faworki można przechowywać długo. Nie wiem ile ale po tygodniu od przywiezienia było przepyszne!

mrowisko czyli góra faworków, pannakota.pl

Tutaj widać jak układałam pierwszą warstwę  faworków a w tle góra pozostałych :)

a tutaj widać różyczki z faworków

mrowisko czyli góra faworków, pannakota.plRóżyczki robimy tak, że z ciasta faworkowego wycinamy koła, o różnej wielkości, np 3 wielkości od najmniejszego do największego. Układamy jedno na drugim i ściskamy mocno w środku. Powinny się dobrze skleić. Możemy pomóc sobie białkiem z jajka, jeśli by się rozpadały przy smażeniu i wtedy odrobinę smarujemy każde takie koło w środku i ściskamy mocno. Smażymy jak normalne faworki, delikatnie wyjmujemy. Do środka możemy włożyć np konfiturę, ja do niektórych faworkowych róż wkładałam i wygląda to naprawdę ładnie.

Smacznego!





TORTILLA ZIEMNIACZANA z KIEŁBASĄ

17 Lip

To danie jest niewiarygodnie proste, i w życiu bym nie uwierzyła, ze jest takie dobre, gdybym nie spróbowała. Pierwszy raz jadłam je w wykonaniu mojej koleżanki, potem jeszcze parę razy i zawsze było świetne. Postanowiłam więc spróbować sama . Co prawda jak sądzę, tortilla ta nie znajduje się na czele listy dań dietetycznych itp, ale co tam :D

Robię to danie oczywiście „na oko”, w zależności od ilości osób i tego, jak bardzo są głodne, więc podam proporcje z ostatniej Kuchni, z tym, że ja zrobiłam wersję podstawową a na wierzch położyłam kiełbasę. jak zwykle możemy dodawać co nam się podoba do takiej tortilli- fasolkę, bób, kiełbasę itp.

tortilla ziemniaczana, pannakota.pl

***przepis***

175 ml. oliwy

750 obranych i pokrojonych w kostkę ziemniaków

1 cebula

5 ubitych jajek

sól, pieprz.

***

Oliwę rozgrzewamy na patelni, dodajemy pokrojone ziemniaki i pokrojoną w kostkę cebulę. Smażymy ok 20 minut, często mieszając, aż ziemniaki będą miękkie i złociste. Przekładamy ziemniaki i cebulę do miski, dodajemy ubite jajka, sól, pieprz. Wlewamy trochę świeżej oliwy na czystą patelnię i jak się rozgrzeje, wlewamy mieszankę jajek i ziemniaków. Smażymy na małym ogniu ok 10 min. tak, żeby się całość lekko ścięła. Jak się zetnie, odwracamy patelnię z przykrywką lub talerzem do góry nogami (jaki kto ma sposób na odwrócenie takiego omleta :) zsuwamy tortillę i wkładamy z powrotem na patelnię, druga stroną. Przysmażany z drugiej strony i gotowe!.

Na zdjęciach tortilla, na której położyłam dodatkowo podsmażoną kiełbasę, i jak już pisałam, robię to na oko, bo w tym przepisie można sobie pozwolić na naprawdę dużą dowolność. Za każdym razem wychodzi bardzo dobra tortilla ziemniaczana :)

tortilla ziemniaczana, pannakota.pl

Smacznego!