Home

To ciasto od dawna było dla mnie zagadką i jakoś wyjątkowo mnie interesowało. Wygląda naprawdę elegancko, i jest cytrynowe- a to nie jest popularny w Polsce smak! Pasuje też do zimy, nie ma za dużo owoców, tylko jabłka, pomarańcze i  cytryny. No i w końcu kiedyś się odważyłam i zrobiłam to tajemnicze, piękne ciasto, mi bardzo smakowało! Jest to jedno z moich ulubionych ciast od tamtej pory.

Mam tutaj tylko mały dylemat- po co dodawać jajka do kremu cytrynowego. Piekłam to ciasto w rożnych wersjach- z jajkami i bez i moim zdaniem jajka nie są konieczne. Jeśli chodzi o mój smak, nie zmieniają niczego za bardzo, może troszkę bardziej cytrynowy jest wtedy ten krem? Ale słodkość bezy to doskonale równoważy. No i poczęstowałam wersją bez jajek, czyli nie klasyczną, koleżankę angielkę i ona nie obraziła się na mnie a nawet ciasto pochwaliła ;) Także moim zdaniem  śmiało możemy robić krem bez jajek. Z tym, że jak użyjemy żółtek do kremu to akurat mamy białka do bezy,  a tak zostają nam żółtka i musimy wymyślić co z nimi zrobić ;) Niemniej polecam obie wersje – ja po prostu nie jestem super fanem jajek ;)

No w każdym razie robiłam to ciasto parę razy i moim zdaniem to hit, jest efektowne, nie jest znane za dobrze, a więc oryginalne u nas w Polsce, oraz naprawdę pyszne! Mieszanka lekko kwaśnego kremu cytrynowego, bezy i kruchego ciasta to naprawdę trafiony pomysł :)

Przepis na początku zaczerpnęłam z bloga Moje wypieki , ale jak wspomniałam zmodyfikowałam przepis na krem cytrynowy. Też inaczej robię kruchy spód, tutaj ściągam raczej od mojej bratowej, bo robi najlepsze kruche ciasta na świecie :)

Wielka zaleta tego ciasta to to, że można je przygotować wcześniej- kruche ciasto można nawet zamrozić. Krem cytrynowy można przetrzymywać podobno przez tydzień. Tylko bezę robimy na koniec i wstawiamy do piekarnika na tyle wcześniej, żeby ciasto zdążyło się schłodzić. Czytałam, że poleca się zjadać to ciasto tego samego dnia co się upiekło, ale zawsze zostaje mi jakaś okruszynka na 2 dzień i zapewniam ,że też jest świetne ;)

*przepis *

kruchy spód:

175 g mąki krupczatki (może być zwykła pszenna oczywiście, ale z krupczatką wychodzi lepsze ciasto moim zdaniem)

100 g masła pokrojonego na kawałki

żółtko – białko zachowujemy do bezy

szczypta soli

można dodać trochę cukru do smaku

krem cytrynowy

125 ml soku z cytryny ( ok 3 cytryny)

skórka otarta z 2 cytryn

85 g masła

100 g cukru

sok z 1 pomarańczy

2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

* 3 żółtka

* 1 jajko

* Jak wspominałam wyżej, bez jajek krem też wychodzi pyszny.

beza

4 białka w temperaturze pokojowej

200 g drobnego cukru

2 płaskie łyżeczki mąki ziemniaczanej

***

Robimy spód tarty czyli zagniatamy mąkę z masłem i jajkiem. Możemy schłodzić zawinięte w folię albo aluminium w lodówce z 15 minut. Wyklejamy dno formy do pieczenia ( ok 21 cm forma), wysmarowanej masłem. Dziurawimy ciasto widelcem, (aby się nie porobiły bąble podczas pieczenia), przykrywamy je papierem do pieczenia i przysypujemy ziarnami fasoli, grochu itp, aby ciasto nie opadło podczas pieczenia.

Pieczemy ok 15-20 min w 180C. Możemy zdjąć papier i trochę dopiec, ale tutaj trzeba uważać, żeby nie przepiec ciasta!

***

Krem cytrynowy robimy tak, że w garnuszku mieszamy cukier, skórkę z cytryn, mąkę, dolewamy do tego sok z cytryny. Sok z pomarańczy uzupełniamy wodą do 200 ml, wlewamy do reszty składników. Mieszamy wszystko i gotujemy, aż całość zgęstnieje. Zdejmujemy z palnika, dodajemy masło pokrojone na kawałki, mieszamy aż masło wmiesza się do kremu i powstanie gładka masa.

Jeśli używamy jajek, to zdejmujemy krem z ognia, dodajemy żółtka i jajko, mieszamy i podgrzewamy ponownie, ale uwaga- nie gotujemy! Krem ma się stać gładką masą, należy uważać, bo może nam się zrobić jajecznica!

Krem wylewamy na ostudzony spód. Schładzamy przed nałożeniem bezy.

***

Bezę robimy tak, że ubijamy białka jajek ( w temperaturze pokojowej) na sztywną pianę. Następnie dodajemy cukier, ale powoli, po jednej łyżce i ciągle miksujemy. Na końcu dodajemy mąkę ziemniaczaną i też miksujemy aż wszystko się ładnie połączy.

***

Bezę wykładamy na całkiem schłodzony budyń. Pieczemy wszystko w temperaturze 180 C ok 20 min.

Bezie możemy nadawać różne kształty. pilnujcie też, żeby się nie przypaliła, szczególnie, jak ma takie wystające końcówki. Beza jest krucha na zewnątrz a piankowa w środku, bardzo fajna :)

Ciasto schładzamy przed podaniem.

Smacznego!

DOMKI Z PIERNIKA

Grudzień 21, 2011

W tym roku znowu robiłam domki do szopki dla kościoła. Udało mi się zrobić 5 domków i jeden jeszcze będziemy robić z sówką. Kompletnie nie miałam czasu tym razem i pomagała mi nawet koleżanka. Za dużo nie zrobiłyśmy, ale było super miło przy tej pracy :)

Zapraszam do oglądania :)

Tutaj domek kościół ;)

CZARNY TORT

Listopad 1, 2011

CZARNY TORT czyli CIASTO RED VELVET CAKE Z KREMEM MASCARPONE I KONFITURĄ WIŚNIOWĄ ;)

Taki oto pomysł mi przyszedł do głowy z okazji 1 listopada. Spotykamy się z rodziną i na spotkanie przyda się jakieś ciasto. W lodówce trochę pustki po imprezie urodzinowej sówki, jeśli chodzi o produkty. Ale coś niecoś zostało- 1 serek mascarpone, 1 śmietana i oczywiście barwniki :) No Halloween też nastraja mnie do wymyślenia jakiegoś absurdalnego ciasta.

Zatem zapraszamy! :)

To ciasto red velvet cake, z przepisu z bloga “moje wypieki”. Krem to klasyczny krem, no tak wyszło ,że znów to samo ;) Tym razem dla podkręcenia smaku dodałam pyszną konfiturę wiśniową mojej mamy. i Oczywiście czarna masa cukrowa oraz biały szkielet ;)

*przepis*

2½ szklanki mąki pszennej

1¼ szklanki cukru

1 łyżka kakao

1 łyżeczka soli

2 duże jajka

1½ szklanki oleju słonecznikowego

1 szklanka maślanki (lub kefiru, zsiadłego mleka)

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii

1 łyżka winnego octu

1 łyżeczka sody oczyszczonej

60 ml czerwonego barwnika w płynie

*

krem:

250 g serka mascarpone

200 g śmietany 36%

3 łyżki cukru pudru

barwnik

***

Składniki powinny być w temperaturze pokojowej.  Wcześniej przygotowujemy też tortownicę, Dorota z “moich wypieków” pisała, że 24 cm, ja mam 21 cm, wyszły pewnie wyższe krążki, ale moim zdaniem są całkiem zgrabne. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia a brzegi smarujemy masłem. Potrzebne są 2 tortownice, lub pieczemy po kolei w jednej (komentarz poniżej)

Składniki należy mieszać widelcem a nie miksować, ponieważ to podobno może zaszkodzić ciastu i ciasto za długo miksowane może opaść.

Przesiewamy mąkę, kakao i sól, mieszamy ze sobą, dodajemy cukier.

W 2 naczyniu mieszamy jajka, olej, kefir (lub maślankę), ekstrakt waniliowy i barwnik.

Składniki suche przesypujemy do mokrych i mieszamy również widelcem, i tylko w jednym kierunku.

Do szklanki wlać ocet, dodać sodę- powstanie piana, zaczynamy działać szybko- wlewamy pianę do naszej masy i mieszamy. Ciasto dzielimy na 2 tortownice i pieczemy równocześnie. (Tutaj w komentarzach u Doroty było dużo pytań, np czy można piec w 1 kawałku i potem przekroić- odpowiadam za Dorotą, że lepiej nie, bo ciasto jest delikatne i łatwo pęka- to prawda, udało mi się je nadłamać, mimo , że piekłam oddzielnie ;) Ew. można piec w 2 turach.

Piec w 180 C ok 30 min.

*

Ciasto przekładamy kremem, który robimy tak:

Ubijamy śmietanę na sztywno, dodajemy serek i ekstrakt oraz cukier, miksujemy do wymieszania. Dodajemy barwnik (jeśli chcemy ) Ja dodałam trochę fioletowego, wiadomo, taki funeralny klimat ;) Do kremu powciskałam trochę wiśni z konfitury wiśniowej. Położyłam 2 krążek ciasta i znów pokremowałam, a  na wszystko położyłam czarny fondant oraz białą trupią czaszkę ;) To tak trochę dla absurdalnego klimatu

Smacznego!

TORT KROWA

Październik 31, 2011

Ten tort zrobiłam na pierwsze urodziny mojego synka. Lubi krowy, robi “mu” jak je widzi ;) to podchwyciłam i zrobiłam taki prosty tort dla dzieci. W środku jest kolorowy i wyszedł ładnie, równo i był naprawdę wysoki ( nie zmieścił się w wysokim pojemniku na torty;)

Smak jak dla mnie nie jest powalający, ale jest naprawdę fajny dla dzieci i robi wrażenie swoimi tęczowymi kolorami :) Chociaż właśnie moja kochana siostra powiedziała, że tort był przepyszny ;)

Gdyby dodać jakichś konfitur, to pewnie podbiłoby smak, ale jednocześnie nie byłoby efektu tęczy, więc coś za coś ;)

Niemniej baaardzo polecam, czasem warto zrobić taki trochę inny tort :)


Przepis jak w poprzednim wpisie na tęczowy tort . Tyle, że tutaj dodałam dużo więcej kremu. I kolory tym razem zrobiłam trochę mocniejsze, dodawałam po ok 1,5 g barwników w żelu Wiltona.

krem :

800 ml śmietany kremówki, 36%

750 g serka mascarpone

4 łyżki cukru pudru

2 łyżki ekstraktu waniliowego

***

Ubijamy śmietanę na sztywno, dodajemy serek i ekstrakt oraz cukier, miksujemy do wymieszania.

Udało mi się zrobić zdjęcie ostatniemu małemu kawałkowi ;) Smacznego!

TĘCZOWY TORT

Październik 26, 2011

W niedzielę są chrzciny i pierwsze urodziny drugiej malutkiej sówki. Postanowiłam upiec mu tęczowy tort z dekoracją krową, bo teraz bardzo lubi udawać krowę, interesuje się krowami i zwraca na nie uwagę :D

Postanowiłam skorzystać z przepisu zaproponowanego przez dziewczynę z bloga Whisk Kid, której tęczowe ciasto wystąpiło nawet u Marty Stuart, a przepis przypomniała ostatnio Dorotus z jednego z moich ulubionych blogów “moje wypieki”. I ja właśnie na tym przepisie się oparłam, z tym, że wprowadziłam parę zmian, trochę dosłodziłam z powrotem biszkopty  :D (Dorotus je odsłodziła ) i zmniejszyłam ilość kremu, bo po prostu miałam mniej śmietany, a ten tory robię na próbę, więc potraktowałam go trochę nonszalancko ;)

No właśnie, tu przedstawiam tort zrobiony na próbę, bo nie chciałam ryzykować, w końcu na chrzcino- urodzinach ma być 45 gości, więc powinnam się postarać. Przedstawiam więc skromną wersję tęczowego tortu zrobionego na próbę. Na pewno zrobię więcej kremu i rzeczywiście użyję trochę więcej cukru niż Dorotus, ale niedużo więcej.

Tort jest skromny, bo jak wspomniałam jest zrobiony na próbę i ma stanowczo za mało kremu oraz nie ma żadnej dekoracji.

*przepis*

226 g masła

270g cukru – w oryginalnym przepisie jest 466 a u Dorotus 220, zatem zależy jak kto woli- słodszy czy mniej :)

5 białek

2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

375 g mąki pszennej

4 łyżeczki proszku do pieczenia

pół łyżeczki soli

355 g mleka

*

krem:

serek mascarpone 750 g**

śmietana kremówka 750g

extrakt waniliowy

cukier puder- 3- 4  łyżki

*

** Proporcje tego kremu są bardzo różne. Dorotus podaje u siebie 900 g śmietany i 250 g serka mascarpone, jednak ja daję pół na pół, jakoś zawsze tak robię, ale też chodzi o to, że na wierzch tortu potrzebny jest krem gęstszy, ponieważ będę kładła fondant, a na izolację potrzebny jest jak wiadomo krem jak najbardziej tłusty, żeby nie rozmoczył lukru. Zatem, jeśli robimy tort bez fondantu, jak ten tutaj na obrazku, to możemy dać więcej śmietany a mniej serka, wtedy konsystencja kremu jest lżejsza ( jeśli w ogole można mówić o lekkim kremie przy śmietanie 36% i serku mascarpone hehe) a jak obkładamy tort lukrem, to proponuję dawać więcej tłustego serka.

Prawdę powiedziawszy ja tutaj zrobiłam krem z 600 g śmietany  (duże opakowanie śmietany i małe) i 500 g serka ;) też pyszny, ale za mało.

Również ilość cukru pudru jest różna, wiadomo, jak kto lubi, bardziej, lub mniej słodki krem, próbujmy zatem i dosładzajmy wedle gustu, na taką ilość ja daję 3-4 łyżki.

***

Przygotowujemy wcześniej wszystkie składniki, aby były w temperaturze pokojowej.

Przesiewamy mąkę, sól i proszek do pieczenia. Ucieramy mikserem masło, na gładką puszystą masę po czym dodajemy cukier a następnie białka po jednym, ucieramy cały czas.

Do masy maślanej dodajemy na zmianę mleko i składniki suche. Powstanie jednolita masa o konsystencji gęstej śmietany.

Powstałą masę ważymy i dzielimy na 6 części, aby do każdej dodać inny barwnik.

Ciasto przekładamy do oddzielnych tortownic, np. ja miałam tylko 2, więc piekłam po kolei blaty, pozostałe masy, które czekały na upieczenie zabezpieczyłam folią, żeby nie wysychała i wszystko wyszło dobrze. Ja piekłam w tortownicy 21 cm, i moim zdaniem to jest odpowiednia wielkość, bo blaty i tak wyszły dosyć cienkie.

Pieczemy 15-20 min w temp 190C.

Smacznego!

KOLOROWE BABECZKI WANILIOWE

Październik 22, 2011

Tym razem przepis dla dzieci. Dla dzieci, bo nadaje się do samodzielnego wykonania przez dzieci- jest niezwykle prosty i szybki, nie zdążą się znudzić przy pracy. Do tego babeczki można przystrajać jak się chce, dokładać różne dodatki, dekorować- jak to zwykle z babeczkami bywa :)

Jeśli chodzi o smak, to powiem szczerze, nie są one jakimiś najlepszymi babeczkami na świecie. Są trochę zakalcowate ;) ale moje dzieciaki bardzo je lubią. No i kiedy robię je kolorowe, to już zupełny hit ;)

Dodaję masła, bo wydaje mi się, że wychodzą mniej zakalcowate niż z olejem.


*przepis*

składniki suche:

250 g mąki

szklanka cukru (120 g)

cukier waniliowy-ile uważamy, od 1 do 3 torebek nawet

1 łyżeczka proszku do pieczenia

*

składniki mokre:

1 szklanka mleka

1/2 szklanki roztopionego masła, ostudzonego

2 jajka

***

Mieszamy składniki suche ze sobą, mieszamy ze sobą składniki mokre, łączymy ze sobą całość i już ;)

I tutaj możemy dodać co chcemy czyli np barwniki

Pieczemy w 200C ok 20 min.

Smacznego!


ZŁOTY TORCIK

Lipiec 11, 2011

Tym razem chciałam Wam pokazać mój dość nietypowy projekt. Otóż właśnie w galerii Kordegarda w Warszawie trwa wystawa “no budget show 3″, w której biorę udział (do końca lipca, a 31 jest finisaż,zapraszam ;). I na tą wystawę, oprócz obrazka i złoceń przygotowałam też złoty torcik :) Tort jest jadalny, wyzłocony 24 K złotem. Taka realizacja nawiązująca tematem zarówno do tematu wystawy jak i do mojego aktualnego statusu matki i żony ;)

Torcik nie jest może zrobiony tak, aby miał jak najlepszy smak, niemniej jest jadalny i całkiem w porządku. Smak ma pomarańczowo cytrynowy z dodatkiem wanilii. Dżem jest pomarańczowy, bo pasował mi kolorem oczywiście, jest taki złotawy ;) Krem jest waniliowy, a do biszkopta dodałam żółtego barwnika, ciasto jest nasączone ponczem cytrynowym z wódką.

Zapraszam zatem na złotą ucztę! ;)




BABKA JOGURTOWA

Maj 9, 2011

Kupiłam sobie nową formę do ciasta, bardzo ładny kwiatek, szukałam przepisu na coś, co się nada do takiego kwiatka. Z braku czasu nie wysiliłam się w poszukiwaniach i zerknęłam po prostu na stronę Kwestii Smaku, i skorzystałam z przepisu na ciasto Red Velvet Cake przerobione na babę wielkanocną last minute. W jednej z wersji dodałam czerwonego barwnika, w kocu to kwiatek ;) Ciasto wyszło mi lekko wilgotne, dość zwarte, bardzo dobre w smaku. Polecam!


*Przepis*

120 g masła, miękkiego
150 g cukru
1 cukier wanilinowy
skórka starta z 1/2 cytryny
2 jajka
200 g mąki pszennej
1 łyżeczka (5 ml) proszku do pieczenia
szczypta soli
1/2 szklanki gęstego jogurtu naturalnego
3 łyżki soku z cytryny

***

Formę do babki (ok 2 l pojemności smarujemy masłem i opruszamy mąką.  Piekarnik nagrzewamy do 160C

Masło ucieramy z cukrem, cukrem waniliowym i skórką z cytryny na puszystą masę. Po jednym dodajemy jajka, ubijając dalej. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i solą i dodajemy tą mieszankę w 3 częściach do miksowanej masy. Miksujemy cały czas, tyle że podczas dodawania mąki na niskich obrotach oczywiście. Na końcu dodajemy jogurt i sok z cytryny, miksujemy do połączenia składników.

Pieczemy ok 50 min w 160C. Po upieczeniu studzimy ok 15 min przed wyjęciem z formy. Możemy posypać cukrem pudrem lub polać lukrem.

*


Smacznego!

To taki szybki torcik z okazji urodzin, dla mojej siostry, żeby umilić jej czas w pracy. Nie miałam czasu , ani składników, w sklepach okolicznych wykupili śmietanę, no zgroza po prostu ;) Zrobiłam 3 kremy w związku z tym, bo nie miałam produktów na krem budyniowy, ani na krem mascarpone (w końcu znalazłam ostatnią śmietanę, która uratowała ten tort) Spróbowałam zrobić krem jogurtowy, który okazał się być zupełną porażką, nie wiem, czy z powodu masą oszukanego? Za to zrobiłam błyskawiczny krem z mascarpone i mleka skondensowanego, moim zdaniem może być, chociaż nie jest idealny do tortu, bo jednak nie jest tak sztywny jak krem na śmietanie z mascarpone czy czekoladą, ma taką trochę lejącą się konsystencję.

Do kremu i do biszkopta, jak widzicie, dodałam barwnik czerwony i tort wyszedł idealnie różowy, jak świniak :D Taki właśnie miałam zamiar, żeby był taki śmieszny, cukierkowo różowy kolor. Bardzo fajny, nie uważacie ? ;)

Na spód jak zwykle dałam konfiturę wiśniową, bo pasowała kolorem. Wydaje mi się, że powinnam lepiej nasączyć spód sokiem spod konfitury (na wódeczce ;) to biszkopt byłby cały taki ciemno wiśniowy, ale za to teraz miał taki malarski wygląd :)

Moi kochani degustatorzy stwierdzili ,że tort pyszny, zatem polecam! :)

*przepis*

biszkopt:

6 jajek

6 łyżek mąki pszennej

6 łyżek mąki ziemniaczanej

12 łyżek cukru

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

barwnik spożywczy czerwony

 

krem mascarpone:

250 g serka mascarpone

250 g. śmietany 36%

2 łyżki cukru pudru

aromat waniliowy

barwnik spożywczy czerwony

krem mascarpone z mlekiem skondensowanym:

250 g serka mascarpone

ok 150 ml mleka skondensowanego

 

poncz:

1 szklanka przegotowanej wody

3 łyżki cukru

pół szklanki cytryny

*

konfitura wiśniowa

alkohol -niekoniecznie

***

Biszkopt robimy z przepisu według zasady, że dajemy na jedno jajko – 1 łyżkę mąki pszennej, 1 ziemniaczanej i 2 łyżki cukru i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia, stąd te proporcje. Robię biszkopt z 6 jajek na formę o średnicy 21 cm.

Ubijamy pianę z białek na sztywno, dodajemy cukier, ubijamy dalej. Dodajemy żółtka, potem mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, mieszamy. Pieczemy w formie 21 cm, 35-45 min w 180C, trzeba sprawdzić patyczkiem, czy biszkopt jest już suchy. Dodajemy barwnik do biszkopta, mieszamy.

No i słynne upuszczanie biszkopta po upieczeniu… Nie wiem o co kaman, ale upuszczam zawsze :D no już trudno, co zrobić! :D Czyli, dla tych co nie wiedza: upuszczamy biszkopt (w formie ;) na ziemię czy tam blat, z odległości ok pół metra. Ma to zapobiegać opadaniu. Ja zawsze upuszczam i mam puszyste biszkopty ;)

Jak biszkopt wystygnie, wyjmujemy go z formy. Przekrajamy biszkopt tak, żeby wyszły nam 3 blaty.

Robimy krem, czyli ubijamy śmietanę z serkiem mascarpone i cukrem pudrem możemy dodać parę kropli aromatu waniliowego. W wersji dla dorosłych dodałam trochę ekstraktu z wanilii mojej produkcji, który jest na bazie wódki. Dodajemy trochę barwnika spożywczego, żeby krem był pięknie różowy ;)

Robimy poncz czyli rozpuszczamy cukier w wodzie i dodajemy sok z cytryny.

Robimy krem mascarpone z mlekiem skondensowanym słodzonym, czyli miksujemy serek z mlekiem, ja dodawałam na oko mleka, powiedzmy tak połowę mleka do serka- im więcej dodamy mleka, tym będzie rzadszy krem, więc musimy uważać.

Ja dodaję trochę wódki do konfitur, wtedy robi mi się poncz do nasączenia, no i smak jest całkiem, całkiem ;)

Nasączamy blat ponczem cytrynowym lub z wódeczki i soku konfiturowego i kładziemy wiśnie. Przykrywamy to delikatnie kremem z mascarpone i mleka. Na to kładziemy 2 blat, który nasączamy ponczem cytrynowym, kładziemy krem mascarpone. Nakładamy ostatni blat, nasączony ponczem, tak, aby nasączona część była po spodem, a wierzch tortu był jak najmniej nasączony. Na wierzchu kładę warstwę kremu mascarpone, okładam nim również boki. Ponieważ nie starczyło mi kremu na boki, obłożyłam boki kremem jogurtowym, o którym pisałam, że nie wyszedł za dobry, poza tym wyszedł mi bardzo rzadki, więc obkleiłam tylko na tyle boki, żeby przykleiły się migdały. Gdybym miała więcej kremu z mascarpone, to bym jednak ładnie obłożyła boki i najwyżej do nich dała migdały lub wiórki kokosowe. No i ew. dekoracja jakaś, ja dodałam trochę srebrnych kulek.

Smacznego!

Chciałam ostatnio upiec tort z innymi blatami niż zwykłe, biszkoptowe i miałam też wielką ochotę na mak. Czyli wyszedł tort makowy :) Przepis jak ostatnio wiele znalazłam na blogu Kwestia Smaku, a kremy również zrobiłam jak na stronie Kwestii Smaku, bo są to klasyczne kremy, moje ulubione. Goście, których poczęstowałam mówili, że to bardzo smaczne, że makowe blaty bardzo fajne, ale też wystąpił głos, że to dziwne i nietypowe połączenie : mak i kawa. Ja chyba jestem rozwydrzona, jeśli chodzi o smaki tortów ostatnio, bo ten jakoś nie zrobił na mnie wrażenia ;) Ale nie był zły! Na pewno polecam!

przepis

blaty makowe:

850 g masy makowej z bakaliami

4 łyżki kaszy manny (suchej)

6 dużych jajek (w temperaturze pokojowej)

 

krem czekoladowy:

300 g. śmietany kremówki

200 g czekolady mlecznej (lub gorzkiej, jak kto woli)

3 łyżki kawy rozpuszczalnej  zaparzonej w małej ilości wody

 

krem mascarpone:

250 g serka mascarpone

250 g. śmietany 36%

2 łyżki cukru pudru

aromat waniliowy

 

poncz kawowy:

3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

1,5 łyżki cukru

50 ml alkoholu, wódki , brandy itp.

***

Blaty pieczemy w tortownicy o rozmiarze 21-23cm. Tortownicę smarujemy masłem i oprószamy mąką, piekarnik nagrzewamy do temp.175 C.

Gotową masę makową mieszamy z kaszą manną i bakaliami, jeśli nie ma ich w masie. Jeśli masa jest gotowa i zbyt wilgotna, warto ją trochę odcedzić. Żółtka ucieramy na puszysty krem, a białka ubijamy oddzielnie na puszysta pianę. Łączymy masę makową z żółtkami a następnie mieszamy delikatnie z pianą z białe. Wykładamy do tortownicy i wstawiamy do pieczenia.

Pieczemy 40-45 minut, według przepisu, jednak dotyczy to raczej masy zrobionej domowym sposobem , nie takiej mokrej. Jeśli masa jest mokra, trzeba piec dłużej, sprawdzamy patyczkiem, czy blaty są suche.

 

 

Robimy krem mascarpone: Ubijamy śmietanę z serkiem mascarpone i cukrem pudrem. W wersji dla dorosłych dodałam trochę ekstraktu z wanilii mojej produkcji, który jest na bazie wódki.

Robimy poncz czyli zaparzamy kawę rozpuszczalną z cukrem i po wystygnięciu dodajemy alkohol.

Robimy krem czekoladowo- kawowy: W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, po czym schładzamy ją do temperatury pokojowej. Śmietanę ubijamy, dodajemy rozpuszczoną kawę  i rozpuszczoną czekoladę, mieszamy dokładnie.

Robimy poncz wiśniowy, jeśli chcemy, czyli mieszamy wódkę z konfiturą. albo pozostawiamy wiśnie bez alkoholu, jak kto woli.

Teraz mamy już wszystkie składniki tortu, więc wystarczy to poskładać ;)

Czyli:

Nasączamy blat ponczem kawowym lub jeśli dodaliśmy wódki do soku z konfitur- to polewany tym właśnie ponczem i kładziemy wiśnie. Przykrywamy to delikatnie kremem czekoladowym. Na to kładziemy 2 blat, który nasączamy ponczem kawowym, kładziemy krem mascarpone. Nakładamy ostatni blat, nasączony ponczem kawowym, tak, aby nasączona część była po spodem, a wierzch tortu był jak najmniej nasączony. Na wierzchu kładę warstwę kremu mascarpone, okładam nim również boki.

Wierzch tortu posypujemy kakao, boki obkładamy posiekanymi orzechami, ja użyłam włoskich. Wstawiamy do lodówki, najlepiej na całą noc.

 


Smacznego!

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 40 other followers