PANNA COTTA
Kwiecień 29, 2009
Jakoś tak się złożyło, ze nie mam na blogu żadnego przepisu na panna cottę. Fakt, że dawno nie robiłam tego deseru. Niedawno miałam ochotę coś przyrządzić, ale była już godzina 23 i nie miałam za dużo składników do fajnych deserów w domu, ale miałam śmietanę 36%, ekstrakt waniliowy, i różne alkohole (oraz oczywiście żelatynę) Czyli wychodzi, że mamy prawie gotową panna cottę :) Ponieważ było późno, nie miałam siły na jakiś skomplikowany przepis, tylko zrobiłam najprościej jak się da, Julcio nie spał, więc nie było miejsca na eksperymenty :D Panna cotta to taki deser co zawsze wychodzi, łatwy i efektowny, zależy jeszcze jak się go poda, ale można dużo pokombinować. Ja nie kombinowałam, ale zapraszam na pyszną , alkoholową tym razem Pannacottę :)

Tutaj jest panna cotta polana konfiturą z wiśni mojej mamy, najlepszą jaka jest na świecie :D
*przepis*
400 ml. śmietany 30 lub 36 %
3 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny 1 laska wanilii lub ok 3 łyżki ekstraktu z wanilii.
alkohol w opcji
***
Ta panna cotta jest wyjątkowo alkoholowa, bo dodałam po pierwsze zamiast laski wanilii, ekstraktu waniliowego, który jest robiony przecież na wódce, a potem dla smaku dodałam trochę Malibu. Nie jest to chyba moja ulubiona wersja, ale jako eksperyment uważam, że wyszła całkiem przyzwoicie :). Zatem:
Zagotowujemy śmietanę, dodajemy cukier, wanilię, czyli : albo przekrajamy laskę wanilii, wydłubujemy ziarenka i dodajemy (możemy wrzucić do śmietany i razem zagrzać ). Albo jak ja tym razem można dodać ekstrakt waniliowy- dodałam ok 3 łyżki. W małej ilości wody rozpuszczamy żelatynę, i dodajemy do zagotowanej śmietanki, dokładnie mieszamy. Dodajemy alkohol, jeśli mamy ochotę, czyli ja dodałam ze 2 łyżki malibu. Jeśli nie dodajemy tyle alkoholu, czyli zamiast ekstraktu waniliowego dajemy wanilię i nie dajemy alkoholu, zmniejszamy ilość żelatyny trochę. Ta moja pannacotta jest dość mocno zżelowana.

a Tutaj to alkoholowa bomba, bo panna cotta malibu jest polana likierem kawowym i posypana ziarenkami kawy z gorzkiej czekolady. Smaki się nie mieszają, bo Malibu jest ledwo wyczuwalne, ale faktycznie może to przesada… :D
Smacznego!
Kwiecień 30, 2009 at 10:33 am
Witaj!
Myślę, że zacznę od mniam mniam.
Jesteś wielka! podziwiam Twoje kulinarne poczynania,wszystko wygląda smakowicie i myślę, że nie tylko wygląda. Aż chyba coś zrobię, wezmę się i zrobię!pozdrawiam!!!
Kwiecień 30, 2009 at 10:53 am
hej Majeczka! :D Ty sie lepiej wybierz ze mną na spacer ;) pozdrawiam Cię serdecznie :)