TARTA Z CREME BRULEE Z MARAKUJĄ
Kwiecień 4, 2009
Muszę przyznać, że jak zobaczyłam ten przepis, to od razu wiedziałam, że ta tarta na pewno będzie niesamowita i że koniecznie muszę ją zrobić. Co za połączenie, creme brulee i marakuja! Wspaniałe! I nawet jesli komuś nie odpowiadałby smak markauji, to można z niej zrezygnować i dodać inne owoce. Tak się złożyło, ze przy okazji pieczenia tej tarty pierwszy raz w życiu jadłam świeżą marakuję i okazało się, że to pyszny, wspaniały owoc, odkrycie roku po prostu :D
Tarta jest dość sycąca, w końcu to ciasto z kremem, ale dodatek marakuji powoduje, że ciężki smak kremu jest ożywiony kwaskowatą nutą . Wspaniałe połączenie! No i cudowne zakończenie tego deseru czyli skarmelizowana skorupka! To jest fajny przepis dla szczęśliwych posiadaczy palnika kuchennego, bo w sumie to nie za wiele zastosowań ma taki palnik, najczęściej używamy go jednak do creme brulle, więc bardzo się ucieszyłam, jak zobaczyłam ten przepis, niby to samo, creme brulee, ale jednak inaczej podany. Naprawdę polecam, chociażby ze wzgęldu na smak marakui. Następnym razem chyba zrobię na cieście francuskim. I wogóle to ciekawy sposób przyrządzania creme brulee, nie pieczemy w piekarniku, tylko gotujemy na parze lub w kąpieli wodnej!
Przepis znalazłam w niedużej książeczce „tarty i tarteletki Sarah Banbery. Jak się okazało jest w tej książce kilka ciekawych przepisów wartych wypróbowania.

na zdjęciu oczywiście tarta brulee z marakują, chociaż w tle pozuje mango, niestety marakuje nie doczekały do zdjęć :D
*przepis*
farsz:
6 żółtek
75 g. cukru
600 ml śmietanki kremówki
4 marakuje
***

Tutaj cała tarta bez skarmelizowanej skórki
***
Tartę przygotowujemy wg. przepisu i pieczemy.
przepis na tartę TUTAJ
Przygotowujemy krem czyli creme brulee:
W żaroodpornym naczyniu robimy kogel mogel , czyli ucieramy żółtka z cukrem, umieszczamy nad wrzącą wodą lub w kąpieli wodnej i ubijamy aż zacznie gęstnieć czyli ok 10 minut. W innym rondlu zagotowujemy śmietanę i dodajemy ją do kogla mogla, mieszamy. Gotujemy 5-8 minut, ale co ważne, dalej gotujemy na parze lub w kąpieki, nie bezpośrednio na ogniu, bo nam wyjdzie jajecznica, (wiem z autopsji … :D) Zdejmujemy z ognia i studzimy. Kroimy marakuje na pół, łyżka wyjmujemy miąższ do wystygniętego kremu. Schładzamy 3 godziny. Przed podaniem posypujemy tartę cukrem i karmelizujemy opalarką. Schładzamy jeszcze przed podaniem , ale nie za długo, żeby cukier sie nie rozpuścił, ok 20 minut.

Smacznego!

Kwiecień 5, 2009 at 10:24 am
[...] siebie dodam, że jedną z ważniejszych tajemnic jest moim zdaniem gotowanie kremu na parze (to w kolejnym przepisie na tartę creme brulle marakujową ) lub jak tutaj pieczenie w piekarniku w kąpieli wodnej. Cała reszta powinna być prosta. Mi [...]