BAKŁAŻAN PIECZONY W PIEKARNIKU
wrzesień 24, 2009
Bakłażan pieczony w piekarniku, czyli najmniej wymagająca pracy przekąska na świecie! :D Nie znalazłam w necie przepisu (nie za długo szukałam co prawda, bo na pewno jest masa takich przepisów) więc postanowiłam sama poeksperymentować. Eksperyment jest baardzo prosty :D Wsadza się bakłażana do piekarnika i trzyma tam go aż do upieczenia :D No prostsze już być nie może, a jest naprawdę wspaniały ten bakłażan!
Myślę, że fajnie jest też wyjąć miąższ i zmiksować z czosnkiem, oliwą, solą, i może jogurtem? Wtedy wyjdzie taki dip.

***przepis***
Bakłażan
piekarnik
sól
oliwa
***
Nakłuwamy bakłażana widelcem- nie za dużo, ze 2 nakłucia. Wsadzamy do piekarnika nagrzanego dość mocno, np 240C i trzymamy tam co najmniej godzinę, albo półtorej, zależy jak duży bakłażan. Jak bakłażanowi zaczyna się przypalać skórka, to niewątpliwe najwyższa pora na wyciąganie go, tym się też możemy kierować.
Wyciągamy bakłażana i nacinamy wzdłuż skórkę. Polewamy oliwą i posypujemy solą. i gotowa przekąska!

Smacznego!
SCHAB DUSZONY W SOSIE ZIOŁOWYM
wrzesień 23, 2009
Witajcie po przerwie! :)
Otóż ostatnio mam jeszcze mniej czasu :D ale postanowiłam wrócić do blogowania, bo kiedy po domu kręci się moja mama i zajmuje małą sówką , to mogę się czasem nauczyć od niej nowych potraw. I tak było z tym przepisem. Kupiłam schab bez kości i zapytałam mamę, co mogę z nim zrobić. No i mama wymyśliła mi różne dania, a ja wybrałam schab duszony w sosie. Oczywiście jest pyszny, mięciutki , i można go doprawić według własnego smaku.
Zatem zapraszam na wspaniałe i bardzo proste w wykonaniu danie :)

***przepis***
schab bez kości- tyle ile zjemy :D
przyprawy
ze 2 łyżki mąki
olej lub oliwa na patelnię
***
Schab kroimy na kotlety- ok 1,5 cm, trochę je tłuczemy (ale nie na prześwitujący pergamin, tak, żeby miały ok 1 cm).
Oprószamy trochę mąką (na razie nie dodajemy soli i przypraw) i wrzucamy na rozgrzaną oliwę, na ostry ogień, tak, żeby się szybko przysmażyły na złoto. Złocimy z obu stron, i układamy garnku, zalewamy wodą i dodajemy przyprawy, oraz sól.
Ja dodałam pieprz, liść laurowy, ziele angielskie (4 ziarenka na ok 60 dkg schabu) estragon, cząber, lubczyk, 2 maleńkie suszone papryczki czili, trochę ziół z ogródka (nie wiem dokładnie co to, bo dostałam tą mieszankę :D ), 2 ząbki czosnku.
Dusimy pod przykryciem, w zależności od tego, jaki mamy schab, ale tak ok godzinę, ja nawet dłużej dusiłam tym razem. Pod koniec gotowania wrzucamy pokrojoną cebulę (może być pokrojona w plastry). Dodajemy mąkę rozmieszaną z zimną wodą i gotujemy jeszcze chwilę. I wszystko!
Oczywiście sos można robić w wielu wariantach, np dodać dużo koperku i zalać wodą rozmieszaną ze śmietaną, wtedy będzie sos śmietanowo koperkowy (wtedy dodajemy mniej przypraw do mięsa).

Smacznego!
PRAWDA
sierpień 3, 2009
Powiem Wam prawdę! Mama mi gotuje :D Dlatego nie mam co wstawiać :D Mama i teściowa, różne rzeczy od nich dostaję, wszystko pyszne i wystarcza dla nas :)
Z moich ostatnich doświadczeń kulinarnych to praktykuję owoce z lodami. Cudowne, są, nieprawdaż? maliny, jagody, jeżyny z dodatkiem lodów waniliowych i bitej śmietany, albo z samymi lodami, albo sama bitą śmietaną… mmm no i na tym się kończą moje obiady…
Acha no i robię obiady dla Sowy do pracy. Ale są to obiady dość skromne. Na zmianę: ryż, kasza, makaron, kus kus, plus kotlet, inny kotlet, jeszcze inny kotlet, najczesciej mielone :D i sałatka- np cukinia z patelni. No i kanapki i słodycze, jak Sowa idzie sobie na długo. Czyli bida, nie ma co. Ale tak to jest. Mała sówka zajmuje sporo czasu jednak, a jak się chce jeszcze sprzątnąć, pomalować, posiedzieć przy kompie, to juz doba sie tak skraca, skraca, aż w końcu znika zupełnie aż do wartości minusowych :D
tak czy inaczej, pozdrawiam wszystkich letnio serdecznie! Jak coś zrobię i będzie dobre, to oczywiście wstawię i podzielę się doświadczeniem :)
SERNIK KAWOWY Z SERKA MASCARPONE
lipiec 14, 2009
No tak, słusznie mi wypominają niektórzy, z Panem Sową na czele, że zaniedbałam zupełnie bloga.
Ale czy gotowanie i pieczenie idzie w parze z remontem kuchni? Nie był to wielki remont, odświeżenie raczej ,ale jednak przez 3 tygodnie mieliśmy w domu lekki chaos. Zatem na razie pokażę Wam niesamowity sernik z przepisu ściągniętego z Kwestii Smaku, który robiłam w maju. Było to tak. Potrzebowałam jakiegoś fajnego ciasta na przyjęcie do mojego brata, ale chciałam upiec coś nowego i postanowiłam zaryzykować, ale nie tak do końca, bo Wiedziałam, że jak skorzystam z przepisu Kwestii Smaku, to raczej się nie zawiodę. No i słusznie . Sernik jest w zasadzie kremem, niesamowitą masą i przypomina bardziej sernik na zimno.
Kiedy go zrobiłam i wiozłam, był straszny upał i sernik trochę się rozpłynął. Na szczęście moja cudowna rodzina stwierdziła, że im to wogóle nie szkodzi ;) Zastanawiam się jednak, czy gdybym dodała jedno jajko więcej, nie byłby bardziej zwarty i następnym razem spróbuję je jednak dodać .
Konsystencja tego sernika- w zasadzie taki sztywny kremik jest dosyć zaskakująca jak na sernik pieczony, tym lepiej, bo wszyscy się dziwili, że ja to piekłam,
Sernik powiększa moją kolekcję ciast kremowych, absolutnie niemających nic wspólnego z zasadami zdrowego żywienia, ale tak pysznych, że wartych grzechu ;)

*przepis*
Podaję dokładnie ze strony Kwestia Smaku:
spód:
150 g herbatników Digestive
80 g masła
50 g ciemnej, gorzkiej czekolady 70%
masa serowa:
500 g śmietankowego sera twarogowego
500 g sera mascarpone
200 g drobnego cukru
4 łyżki kakao
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
3 łyżki likieru kawowego, np. Kahlua
4 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej w proszku
100 g ciemnej czekolady 70%, roztopionej
3 jajka
200 g gęstej śmietany 18%
***
Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Herbatniki drobno pokruszyć. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej razem z masłem, wymieszać z herbatnikami. Formę z odpinaną obręczą o średnicy 25 cm wysmarować tłuszczem i wyłożyć papierem do pieczenia. Na spód tortownicy wyłożyć masę z herbatników i wstawić do nagrzanego piekarnika na 10 minut, ostudzić.
Podnieść temperaturę w piekarniku do 240 stopni. Likier kawowy podgrzać i w gorącym rozpuścić kawę, ostudzić. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej.
Ser śmietankowy i mascarpone zmiksować z cukrem na gładką masę. Dodać kakao, ekstrakt z wanilii, kawę rozpuszczoną w likierze, jajka, gęstą śmietanę 18% oraz połowę roztopionej czekolady. Zmiksować na jednolitą masę, tylko do czasu połączenia się dodawanych składników.
Drugą połowę roztopionej czekolady wymieszać z mlekiem, w takiej ilości aby otrzymać gęstą polewę, odstawić do czasu dekorowania sernika.
Masę wylać na podpieczony spód i piec przez 10 minut w 240 stopniach, następnie obniżyć temperaturę do 110 stopni i piec sernik jeszcze przez 1/2 godziny (sernik będzie ścięty tylko po bokach). Studzić przez około 1 – 2 godziny w lekko uchylonym piekarniku. Wyjąć z piekarnika i całkowicie ostudzić. Wstawić na całą noc do lodówki do stężenia.
Ubić śmietankę kremówkę na gęstą pianę, dodać cukier i ubić na sztywno. Wyłożyć na wierzch sernika (np. szprycą), polać polewą czekoladową i udekorować czekoladowymi ziarenkami kawy.

Tutaj serniczek przygnieciony bezą. Niestety nie udało mi się zrobić sensownych zdjęć, bo sernik zaraz z rana pojechał na przyjęcie.
Smacznego!
TARTELETKI Z CIASTA FRANCUSKIEGO Z MUSEM JABŁKOWYM
maj 27, 2009
To jeden z błyskawicznych deserów, robiony po prostu w kilka minut. Bazuje oczywiście na gotowych składnikach, i jest niezbyt wyszukany, ale całkiem dobry. Dostałam kiedyś od mamy pyszny mus jabłkowy, a ciasto francuskie jak zwykle leżało sobie w lodówce. Tak więc deser sam się wymyślił na zasadzie “pierwsze sza, drugie fa” :D Największą moją inwencją było posypanie musu cynamonem. Ale nie myślcie sobie, że ten deser nie jest wart wykonania! wręcz przeciwnie! Nie mówię, żeby zaraz podawać go gościom na rocznicę ślubu, ale tak na co dzień to bardzo dobry deser i do tego nie tuczący, co po serii tart z czekolady i śmietany ma pewne znaczenie… :D Nie starczyło mi musu na wszystkie tarteletki ,więc do kilku dałam dżem wiśniowy od mojej teściowej. Też były pyszne :)

*przepis*
ciasto francuskie
mus jabłkowy
cynamon
***
Wycinamy z ciasta francuskiego kółka, chociaż jak nie mamy okrągłej wycinarki to mogą być równie dobrze kwadraty. Wkładamy je do papierowych foremek- papilotek i do formy oczywiście. Nakładamy masę jabłkową. Pieczemy ok 20 minut w 180C. Ja piekłam tym razem 25 minut. Mają być upieczone na złoto, więc warto sprawdzić co jakiś czas.

Smacznego!
TARTA CZEKOLADOWA , Z BITĄ ŚMIETANĄ
maj 17, 2009
Na fali tarty z białej czekolady i śmietany postanowiłam zrobić podobną, tylko z czekolady gorzkiej. Wyszła boska! Jest totalnie czekoladowa i baardzo słodka, odradzam więc tym, którzy nie przepadają za bardzo słodkimi słodyczami. W zasadzie przepis to klasyk deserowy, czyli czekolada i bita śmietana z ciastkami :) Więc moim zdaniem nie może się nie udać, i nie może nie smakować :D

*przepis*
to jest ilość na tartę zrobioną w tortownicy 22 cm
spód:
200 g. ciasteczek digestive
100 g masła
2 łyżki cukru
masa:
300 g. śmietany kremówki
200 g czekolady gorzkiej
2 kawy z ekspresu, albo zaparzonej rozpuszczalnej
***

Tym razem spód zrobiłam z ciastek dogestive bez czekolady, żeby nie przesadzić. Więc kruszymy ciasteczka i łączymy z rozpuszczonym masłem, dodajemy cukier. Powstałą masą dokładnie wyklejamy tortownicę, masy starczy też na wyklejenie boków. Chłodzimy.
W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, po czym schładzamy ją do temperatury pokojowej. Śmietanę ubijamy, dodajemy rozpuszczoną kawę (w opcji, niekoniecznie) i rozpuszczoną czekoladę, mieszamy dokładnie i powstałą masę wylewamy na spód z ciastek. Chłodzimy, najlepiej całą noc.

Na zdjęciu oczywiście tarta udekorowana bitą śmietaną.
Smacznego!

Podziękowania :)
maj 13, 2009
Dziękuję wszystkim którzy głosowali, nasz pokoik zajął 2 miejsce!
pozdrawiam serdecznie! :)

TARTA KAWOWA, Z BITEJ ŚMIETANY I CZEKOLADY
maj 7, 2009
Przeglądałam sobie ostatnio blogi kulinarne, w poszukiwaniu inspiracji. I oczywiście zajrzałam na wspaniałego bloga ” Kwestia smaku”, gdzie po prostu oczy przykleiły mi się do monitora, kiedy obejrzałam kilka deserów. Tarta, którą prezentuję poniżej jest właśnie z Kwestii smaku. Przepis prościutki- na inny bym się na razie nie pokusiła :) ale jaki efekt! Sowa powiedziała, że to “profesjonalne ciastko ” :D Tarta jest mordercą, bo jest niezwykle dobra, słodka i chyba ma same kalorie w zasadzie, więc zapraszam na szaleństwo i rozpustę! :D

*przepis*
ja mam formę do toru 22 cm, w przepisie podana jest ilość do formy 20 cm, , więc ja trochę zwiększyłam ilość składników
spód:
140 dag ciastek digestive
70 g masła
2 łyżki cukru
masa:
300 g. śmietany kremówki
200 g. białej czekolady
2 łyżki wody
2 łyżki kawy rozpuszczalnej
***
Ciasteczka kruszymy (np. miażdżymy wałkiem, najlepiej w jakiejś torebce, to nie będzie bałaganu ) dodajemy roztopione masło i cukier, mieszamy. Wykładamy do tortownicy, i dokładnie wyklejamy formę ciastkami.
Robimy masę:
W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, po czym schładzamy ją do temp. pokojowej.
Śmietanę ubijamy, dodajemy kawę (kawę rozpuszczoną w 2 łyżkach wody) oraz schłodzoną czekoladę. Mieszamy wszystko dokładnie i wylewamy na spód. Chłodzimy w lodówce co najmniej 3 godz, a najlepiej całą noc. Dobrze smakuje, jeśli się posypie tartę kawą rozpuszczalną, wtedy jest jeszcze bardziej kawowa!
Na zdjęciach jest tarta posypana właśni kawą rozpuszczalną i ziarenkami kawy zrobionymi z gorzkiej czekolady.

Smacznego!

PIECZONY KURCZAK W GALARETCE ŻURAWINOWEJ
maj 2, 2009
Zobaczyłam przepis na tego kurczaka w gazetce u teściowej na świętach Wielkanocnych. Teściowa zrobiła schab w tej galarecie, i był bardzo dobry, więc postanowiłam wykorzystać pomysł. Zmieniłam jednak proporcje , bo z podanej ilości nie wystarczyłoby galarety na zalanie kurczaka. Lepiej chyba by się kroił, jakby był cały zalany no i ładniej by wyglądał, ale to następnym razem postaram się dotrzeć do ideału :D Kurczak jest bardzo dobry i nie wymaga za dużo pracy, najwięcej zajmuje mieszanie żurawin z cukrem, więc przepis nie jest skomplikowany :). Polecam, , fajna odmiana jeśli chodzi o podanie zwykłego kurczaka.

*przepis*
20 dag żurawin
20 dag cukru
2 łyżki żelatyny 2 piersi kurczaka
przyprawy (jakie lubimy do kurczaka, np zioła prowansalskie, rozmaryn, estragon)
oliwa z oliwek
sól
pieprz
***

Od razu mówię, że ja zwiększyłam ilość żurawin a więc i proporcjonalnie cukru co najmniej 2 razy. Nie wiem dokładnie o ile, bo miałam trochę zamrożonego gotowego sosu żurawinowego i dodałam go do żurawin. Ale możemy ocenić mniej więcej na oko, czy nam starczy na przykrycie kurczaka, czy nie. Oczywiście nie musi być cały zalany, albo możemy podać zupełnie inaczej, np moja teściowa zalała taką galaretką pokrojone na plastry kawałki schabu. Każdy sposób jest dobry.
Piersi z kurczaka myjemy, nacieramy ziołami, jakie lubimy, solą, pieprzem, i pieczemy ok 1 godz. w 190C, ja piekłam pod przykryciem . Co jakiś czas go przekładałam i polewałam oliwą. Wyjmujemy, studzimy.
Żurawiny oczywiście myjemy, i gotujemy razem z cukrem, aż się rozpuści cukier i żurawiny się trochę rozgotują. żelatynę rozpuszczamy w małej ilości wody, dodajemy do masy żurawinowej, mieszamy. (nie dodawajmy do za gorącej masy, żeby żelatyna nie straciła swoich żelujących właściwości).
Na dno naczynia, np podłużnej formy do pieczenia nalewamy trochę masy żurawinowej, czekamy aż zastygnie. Na zastygnięty spód układamy upieczone i ostudzone piersi z kurczaka, zalewamy resztą masy żurawinowej. Czekamy aż stężeje i gotowe :)

Smacznego!
PANNA COTTA
kwiecień 29, 2009
Jakoś tak się złożyło, ze nie mam na blogu żadnego przepisu na panna cottę. Fakt, że dawno nie robiłam tego deseru. Niedawno miałam ochotę coś przyrządzić, ale była już godzina 23 i nie miałam za dużo składników do fajnych deserów w domu, ale miałam śmietanę 36%, ekstrakt waniliowy, i różne alkohole (oraz oczywiście żelatynę) Czyli wychodzi, że mamy prawie gotową panna cottę :) Ponieważ było późno, nie miałam siły na jakiś skomplikowany przepis, tylko zrobiłam najprościej jak się da, Julcio nie spał, więc nie było miejsca na eksperymenty :D Panna cotta to taki deser co zawsze wychodzi, łatwy i efektowny, zależy jeszcze jak się go poda, ale można dużo pokombinować. Ja nie kombinowałam, ale zapraszam na pyszną , alkoholową tym razem Pannacottę :)

Tutaj jest panna cotta polana konfiturą z wiśni mojej mamy, najlepszą jaka jest na świecie :D
*przepis*
400 ml. śmietany 30 lub 36 %
3 łyżki cukru
2 łyżki żelatyny 1 laska wanilii lub ok 3 łyżki ekstraktu z wanilii.
alkohol w opcji
***
Ta panna cotta jest wyjątkowo alkoholowa, bo dodałam po pierwsze zamiast laski wanilii, ekstraktu waniliowego, który jest robiony przecież na wódce, a potem dla smaku dodałam trochę Malibu. Nie jest to chyba moja ulubiona wersja, ale jako eksperyment uważam, że wyszła całkiem przyzwoicie :). Zatem:
Zagotowujemy śmietanę, dodajemy cukier, wanilię, czyli : albo przekrajamy laskę wanilii, wydłubujemy ziarenka i dodajemy (możemy wrzucić do śmietany i razem zagrzać ). Albo jak ja tym razem można dodać ekstrakt waniliowy- dodałam ok 3 łyżki. W małej ilości wody rozpuszczamy żelatynę, i dodajemy do zagotowanej śmietanki, dokładnie mieszamy. Dodajemy alkohol, jeśli mamy ochotę, czyli ja dodałam ze 2 łyżki malibu. Jeśli nie dodajemy tyle alkoholu, czyli zamiast ekstraktu waniliowego dajemy wanilię i nie dajemy alkoholu, zmniejszamy ilość żelatyny trochę. Ta moja pannacotta jest dość mocno zżelowana.

a Tutaj to alkoholowa bomba, bo panna cotta malibu jest polana likierem kawowym i posypana ziarenkami kawy z gorzkiej czekolady. Smaki się nie mieszają, bo Malibu jest ledwo wyczuwalne, ale faktycznie może to przesada… :D
Smacznego!